Jak piękne muszą być plaże, by skraść serce typowo górskiej istoty, która najlepiej czuje się na kilku tysiącach metrów nad poziomem morza? Odpowiedź brzmi, takie jak te na kambodżańskiej wyspie Koh Rong Samloem! Kiedy tam przyjechałam, przepadłam. Piasek o słomkowym kolorze, kolorowe hamaki zawieszone tuż nad krystalicznie czystą wodą, zachody słońca, rozgwiazdy, świecący plankton, mango smoothie, bujna dżungla a za nią plaża na wyłączność. Dodajmy do tego śmiesznie niskie ceny w przytulnych hostelach i lokalnych restauracjach tuż nad brzegiem morza. Czy nie brzmi jak raj?

Koh Rong Samloem to mała wysepka położona na południu Kambodży. Dopłynąć na nią można promem z miejscowości Sihanoukville. Wyspa ta jest miejscem absolutnie magicznym. Spędziłam na niej 10 dni i odpływałam z łezką w oku. Ale też ze stuprocentową pewnością, że kiedyś wrócę.

Na wyspie jest cały szereg możliwości pracy w jednym z kilkunastu hosteli lub barów w zamian za zakwaterowanie i wyżywienie. Tym samym, przez tydzień, miesiąc lub ile dusza zapragnie możemy mieszkać na wyspie zupełnie za darmo, a w ramach (powiedzmy to szczerze) relaksu – serwować drinki z palemką w barze przez kilka godzin dziennie.

Pływanie, nurkowanie, opalanie, smakowanie kambodżańskich przysmaków, wycieczki na sąsiednie wyspy a wieczorami pływanie ze świecącym planktonem. I tak się żyje moi drodzy 😊

Niestety straciłam prawie wszystkie zdjęcia, które zrobiłam podczas pobytu na wyspie. Dzielę się zatem tymi co mi pozostały. Może to i lepiej, że nie pokażę Wam za dużo, bo jak przyjedziecie na Koh Rong Samloem będziecie jeszcze bardziej zaskoczeni pięknem tego miejsca.

Write A Comment