Żeby zostać nauczycielem w Wietnamie trzeba mieć białą twarz, uśmiechać się i mówić po angielsku. Kolejność nieprzypadkowa. Kiedyś myślałam, że to tylko stereotyp, ale kiedy przyjechałam do Sajgonu szybko przekonałam się, że to wciąż działa. W dwa dni zostałam nauczycielką angielskiego w ramach workaway (trzy godziny dziennie konwersacji ze studentami w zamian za wyżywienie i nocleg), a dzień później uczyłam w publicznej szkole zarabiając 17 USD za godzinę (płatne od razu po lekcji).

Pracę jako nauczyciel angielskiego w Wietnamie można znaleźć praktycznie w każdym większym mieście (czasami również w małych miejscowościach). Najwięcej osób zatrudnia się w Ho Chi Minh i w Hanoi. Dużo ogłoszeń pojawia się również w miejscowości Vung Tau.

Wydaje mi się, że nam Polakom, najtrudniej dostać pracę w Hanoi. Jest tam tak zwany „kult nativa”. Biała twarz nie zawsze wystarczy. W ogłoszeniach zaznaczają, że wyłącznie Amerykanie, Brytyjczycy i ewentualnie Australijczycy mogą dostać pracę. Nie znaczy to, że że w Hanoi w ogóle nie mamy szans na pracę. Po prostu jest trudniej niż w Sajgonie, gdzie zatrudnienie możemy znaleźć „od ręki”. Miesięczne wynagrodzenie to najczęściej około 1700 usd (netto). Bardzo łatwo jest dostać tzw. „cover lessons”. Dyrektorzy szkół każdego dnia szukają nauczycieli na pojedyncze lekcje. Za godzinę nauki możemy liczyć na zarobek 17 – 20 usd (wypłacane od razu po lekcji, w lokalnej walucie).

Gdzie szukać pracy?

Najlepszym sposobem jest dołączenie do grup na facebooku. Tam każdego dnia pojawia się kilkanaście ofert pracy (cover lessons lub praca na dłuższy okres). Często jest tak, że po pojedynczych lekcjach dyrektor szkoły chętnie zatrudni nas na dłużej, najczęściej na pół etatu. Poniżej linki do grup z których ja korzystałam:

https://www.facebook.com/groups/1521862661370506/?ref=group_browse_new

https://www.facebook.com/groups/277619962672983/?ref=group_browse_new

https://www.facebook.com/groups/EnglishTeacherinHanoi/?ref=group_browse_new

https://www.facebook.com/groups/916145635087307/?ref=group_browse_new

Kolejnym dobrym sposobem jest wyszukanie kilku szkół i zaniesienie do nich CV. Również korzystałam z tej opcji. Po kilku dniach od zostawienia CV zostałam zaproszona na krótką rozmowę, a później na demo class. Jest to standardowy proces. Jeżeli lekcja próbna (zawsze bezpłatna) pójdzie nam dobrze, czeka nas jeszcze jedna rozmowa dotycząca warunków wynagrodzenia, czasu pracy itp. Cały proces zazwyczaj zamyka się w dwóch tygodniach. Co ciekawe, na lekcji próbnej nie było żadnego nauczyciela ani nikogo kto mógłby ocenić moją pracę 😊 Nie przeszkodziło to w złożeniu mi propozycji pracy. Ostatecznie jej nie przyjęłam. Dlaczego? Na finalnej rozmowie okazało się, że kontrakt podpisywany jest na 10 miesięcy. W Wietnamie chciałam zostać maksymalnie 3 miesiące. Nie chciałam kłamać i po 2 miesiącach złożyć wypowiedzenia, bo uznałam że byłoby to nie fair. Kto wie, może następnym razem postanowię zostać w Wietnamie na dłużej. Warto wziąć pod uwagę, że jeśli chodzi o stałą pracę to najwięcej ofert jest właśnie na dłuższy czas.

Pozostałam więc przy cover lessons i uczyłam angielskiego w różnych publicznych szkołach, kilka godzin dziennie.

Jak wygląda bycie nauczycielem w Wietnamie?

Wszystko zależy od tego do jakiej szkoły trafimy. W szkołach prywatnych klasy są kilkuosobowe, maksymalnie 10 dzieci. Natomiast szkoły publiczne to inna historia. Na jednej lekcji mamy 40 dzieci. Trzeba wziąć pod uwagę, że Wietnamczycy są bardzo głośni, a dzieciaki razy dwa 😊

Dużo zależy również od wieku dzieci. Najczęściej jest to praca z przedszklakami lub dziećmi w wieku 8-10 lat. Co za tym idzie, nie mówią one jescze po angielsku więc nasz kontakt będzie ograniczony. Często na lekcji będzie z nami nauczyciel wietnamski. Wtedy jest łatwiej, bo pomaga uciszyć dzieci i odpowiada na ich pytania. Nasza praca sprowadza się do sprawdzania zadań, uczenia wymowy. Liczy się kreatywność. Doświadczenie w pracy z dziećmi pomaga, ale nie jest konieczne. Wydaje mi się, że każdy sprawdzi się w roli nauczyciela 😊

Różnie bywa z książkami. Czasami uczniowie mają podręczniki, więc robimy po kolei zadania. Trudniej jest, gdy książek nie ma i trzeba wymyślać program samemu. W szkołach, w których ja uczyłam uczniowie mieli podręczniki.

Dzieci są niesamowicie przyjazne. Gdy tylko pojawiłam się w szkole, już od progu byłam zasypywana radosnymi okrzykami „Hello teacher”, dzieciaki przytulały się, machały i przybijały piątki. Praca z nimi to ciekawe doświadczenie. Polecam! 😊

 

Jeśli chcecie dowiedzieć się coś więcej o pracy nauczyciela angielskiego w Wietnamie, zapraszam do kontaktu.

 

Write A Comment